RSS

Archiwa tagu: wypoczynek

Jesteśmy na wczasach

Przyszła zima. Jeszcze bez śniegu, ale i tak jest paskudnie. Nic, tylko siedzieć w domu, pić herbatę i czytać. A zamiast spotkań towarzyskich spotkania telefoniczne.

Rozmawiałem dziś z M., która od kilku lat mieszka na wsi, a kiedyś była mieszczuchem co się zowie.
M. chwali sobie mikrospołeczność, w której funkcjonuje i przyzwyczaiła się do rozważań natury egzystencjalnej – czy nie przecieka dach i czy nie wybije szambo? Zapraszała mnie kiedyś do siebie, być może na wilegiaturę? To nowe słowo, pełne samogłosek, doskonałe do sylabizowania, świetnie się przenosi (między linijkami). Natknąłem się na nie w esejach Adama Zagajewskiego, kiedy pisze o swojej ciotce, która podczas wojny musiała się ukrywać:

Wojnę i okupację przeżyła na wsi pod Tarnowem; prawie nigdy o tym nie opowiadała. To było tabu, jedno z wielu. Jeżeli w ogóle wspominała pobyt na wsi – gdzie przecież ukrywała się jako Żydówka przed Niemcami i przed szmalcownikami, gdzie jej życie było zagrożone dosłownie i codziennie – to tylko tak, jakby chodziło o przedłużone wakacje, o wilegiaturę. (…) Tak że obraz owego pobytu na wsi, wieloletniego ukrywania się, rysował się najzupełniej idyllicznie – wakacje, karty, dobrane towarzystwo; jakby niekończący się rejs luksusowym statkiem po Morzu Śródziemnym. [1]

Owa wilegiatura, znana również jako wiledżiatura pochodzi od włoskiego villegiatura lub francuskiego villégiature i w obu językach oznacza wczasy. Wg PSWP to „wypoczynek na wsi na świeżym powietrzu; miejsce takiego wypoczynku; domek letniskowy”. [2] Podobnie słowo definiują Doroszewski i Kopaliński, bo źródłosłów jest dość oczywisty, ale warto poświęcić kilka zdań samemu zjawisku wilegiatury.

Foto_06Obyczaj spędzania wakacji poza miastem stał się na ziemiach polskich niezwykle popularny w drugiej połowie (szczególnie u schyłku) XIX wieku, a to z uwagi na intensywną industrializację, gwałtowny wzrost demograficzny, słowem – uciążliwe warunki egzystencji w ciasnych (bo przeludnionych) i wypełnionych nieustannym zgiełkiem miastach. [3]

Warszawiacy wyjeżdżali głównie do Pruszkowa, Grodziska Mazowieckiego oraz do miejscowości linii otwockiej obejmującej południowo-wschodni rejon prawobrzeżnej Warszawy (m.in. Anin, Falenica, Międzylesie, Radość). Pisze o tym w swojej książce „Kronenberg, Andriolli i wilegiatura czyli podwarszawskie letniska linii otwockiej” Robert Lewandowski.[4] Mamy tu historię letnisk linii otwockiej nierozerwalnie związanych z rozwojem XIX-wiecznej wilegiatury.

I jeszcze coś z niezawodnej „Lalki” – pani Wąsowska do Wokulskiego:

– W każdym razie powinien pan zaraz wyjechać na wieś – ciągnęła dalej. – Kto słyszał siedzieć w mieście na początku sierpnia?… O, basta, mój panie!… Pojutrze zabieram pana do siebie, bo inaczej cień nieboszczki prezesowej nie dałby mi spokoju… Od dzisiejszego dnia przychodzi pan do mnie na obiady i kolacje; po obiedzie jedziemy na spacer, a pojutrze… bądź zdrowa, Warszawo!… Dosyć tego… [5]

Zima. Zagajewski przeczytany, tekst napisany, a za chwilę święta. Dużo zdrowia i niepopularnych słów życzę.

BR, 22.12.2014 r.

[1] Zagajewski A., W cudzym pięknie, Kraków 2007, s. 156.
[2] Praktyczny słownik współczesnej polszczyzny, T. 45, pod red. Haliny Zgółkowej, Poznań 2004, s. 364.
[3] Witek-Tylczyńska H., Letnicy i podróżnicy w świecie Prusa [w:] Kurjer Warszawski, nr 5, 2012, http://ibl.waw.pl/kurierwarszawski.pdf, 16.12.2014, godz. 10.30.
[4] Lewandowski R., Kronenberg, Andriolli i wilegiatura czyli podwarszawskie letniska linii otwockiej, wyd. 2., Józefów 2012.
[5] Prus B., Lalka, T. 2., Warszawa 1953, s. 364.

Reklamy
 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 22/12/2014 w Leksykon

 

Tagi: , , , , , , , , , , ,

 
Wokabularz

Blog o słowach

Lalka Bolesława Prusa

Blog o dziewiętnastowiecznej powieści Bolesława Prusa pod tytułem "Lalka"