RSS

Archiwa miesięczne: Sierpień 2013

Piłkarski prezent: kompleksja

Drugi tekst jest jak druga płyta, im bardziej udany był debiut, tym gorzej dla twórcy… Pierwsze zdania, jeszcze bez konkretnego celu, spływały gładko i wygodnie mościły się w akapitach. Myśli zaś formułowały się jasno i klarownie. Oczywiście, pomógł inspirujący wywiad z Jerzym Stuhrem, ale mimo wszytko było łatwiej, a wyszło całkiem przyzwoicie. A teraz? O czym napisać, które słowo wybrać, gdzie szukać inspiracji? A gdy już będzie słowo i natchnienie, to przecież trzeba jeszcze tekst właściwie poprowadzić i tak długo cyzelować, by nie przyniósł wstydu swojemu starszemu bratu. I mojemu.

Najpierw było słowo z kolejnego wywiadu – sprawdziłem i zaznaczyłem, tak na wszelki wypadek. Później było gorzej – mijały dni, tygodnie, miesiące i nic. Setki stron, tysiące zdań, miliony wyrazów. I wreszcie jest! W najmniej spodziewanym momencie, bo podczas meczu Meksyku z Włochami rozgrywanego w ramach piłkarskiego Pucharu Konfederacji. Meczów oglądam sporo, ale komentatorzy raczej polszczyznę kaleczą niż ją pieszczą. Podobnie, jak ich goście –  najczęściej byli piłkarze, którzy owszem, gwarantują językowe fajerwerki, ale zwykle są to niewypały. Lecz tym razem miałem szczęście, bo gościem był dziennikarz i publicysta Tomasz Wołek. A on polszczyzną włada piękną i zupełnie nieświadomie zrobił mi prezent. Otóż, powiedział o pewnym zawodniku, że jest on drobniejszej kompleksji niż jego ojciec, który również był w przeszłości piłkarzem i to całkiem niezłym.

Kompleksja to staropolskie określenie budowy ciała*. I tak na przykład opisywano polskiego chłopa w XIX w.: Co się tyczy kompleksyi: silnej budowy, po większej części niezbyt wielkiej tuszy, ale owszem suchy i zawiędły. (St. Miłkowski, „Opis Królestwa Polskiego pod względem geografii, statystyki i historyi”). Ale kompleksji używano również do określania czyjegoś usposobienia lub temperamentu.** Znawcą tychże okazał się barokowy poeta Stanisław Samuel Szemiot, który różnym typom ludzkiej natury poświecił wiersz „Cztyry kompleksyje ludzkie, które uważywszy, każdy swą naturę zrozumieć może”.

Co ciekawe, dobrze nam znany i nielubiany kompleks ma ten sam źródłosłów. Wszystkie nasze kompleksy, nie tylko te dotyczące ciała, wzięły się od łacińskich rzeczowników complexus ‘otoczenie’ i complexio ‘połączenie; związek’. Związku kompleksji z kompleksami nietrudno się doszukać. Drugi dokucza pierwszemu, zupełnie jakby były rodzeństwem. A ja się cieszę, bo mam słowo. I już rozglądam się za kolejnym.

BR, czerwiec 2013

PS Merytorycznie nie poszło Panu Tomaszowi najlepiej, bowiem meksykański piłkarz Giovani dos Santos, o którym była mowa jest synem brazylijskiego gracza Zizinho, a nie Rivaldo, najlepszego piłkarza świata A.D. 1999. Ale kompleksja zaliczona!

* Praktyczny słownik współczesnej polszczyzny, T. 17, pod red. Haliny Zgółkowej, Poznań 1998
** Wł. Kopaliński, Słownik wyrazów obcych i zwrotów obcojęzycznych z almanachem, Warszawa 2000

Reklamy
 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 12/08/2013 w Leksykon

 

Tagi: , , , , , , , , , ,

Codziennie jedno słowo: arywizm

Styczeń 2013

Sobotnie popołudnie. Dzwoni mama. Rozmawiamy o różnych rzeczach, o pracy, zdrowiu, pogodzie i tzw. życiu. W pewnym momencie mama stwierdza, że powinienem zacząć pisać bloga. Ale jak? Przecież do tego trzeba pomysłu, sprawnego pióra, a może nawet odrobiny talentu. Mama zaprzecza, głównie jeśli chodzi o talent. Dziękuję Ci, sądziłem, że z tym moim pisaniem nie jest tak źle. Śmiejemy się, gadamy.

Niedzielny wieczór. Czytam weekendowe wydanie „Gazety Wyborczej”. Jak zawsze od końca, bo przecież najpierw sport. A sport to zdrowie i szlachetna rywalizacja („Armstrong próbuje ratować twarz.”). Ale już wiem, co mnie zaraz spotka, bo na jedynce jest zapowiedź rozmowy z Jerzym Stuhrem. Po drodze jeszcze wywiad z szefem Allegro.pl („Najspokojniejszym dniem w roku jest 24 grudnia, kiedy prezenty trafiają pod choinkę.”). Jerzy Stuhr zawsze mówi ciekawie, czasem popada w mentorski ton, ale akurat on może. Od początku jest o Polsce, zarówno do strony filmu, jak i od strony życia. Czyli sen i jawa. I na tej jawie trafiam na słowo, którego Pan Jerzy użył, a którego ja nie znam: arywizm. Automatycznie sięgam po słownik*, żeby sprawdzić – mama nauczyła. Od francuskiego arrivisme – chęć zdobycia za wszelką cenę stanowiska, władzy, pieniędzy. Codziennie jedno słowo. Nie wiem, czy to z dzieciństwa à propos czytania słowników, czy to może jakaś przebitka z czasów wkuwania angielskich słówek, czy może nawet jeszcze z czasów dawniejszych, kiedy ojciec uczył się niemieckiego z kartek porozstawianych na regale w dużym pokoju. Tak czy inaczej, jedno słowo dziennie. Zaczyna mi coś świtać. W dodatku słowo jest na ‘a’, czyli samo zaprasza do pisania. Pierwsze hasło, pierwsza potyczka, pierwsze rozprawa.

Poniedziałkowy poranek. Przy śniadaniu nadal męczę tę samą „Wyborczą”. Tym razem tekst Ludwiki Włodek o Kazachstanie i jego prezydencie Nursułtanie Nazarbajewie, który panuje już 23. rok i w ostatnich wyborach zdobył poparcie, bagatela, 95,55% głosujących. Oczywiście, nikt takich notowań nie ma za darmo. Najpierw trzeba mieć ropę, gaz i węgiel. W przypadku Kazachstanu wyliczanie surowców przypomina recytację tablicy Mendelejewa. Kiedy uda się to wszystko sprzedać, a chętnych nie brakuje, to trzeba jeszcze zbudować biurowce i pałace, przejąć kontrolę nad mediami, wsadzić opozycjonistów do więzienia i już można długo i wygodnie rządzić. Ale rządzić trzeba rozważnie. A do tego potrzebni są doradcy, najlepiej znani i szanowani, jak np. Pan Aleksander Kwaśniewski. Co radzi, trudno mi powiedzieć, w końcu to prezydent z prezydentem gada. Ale radzi i się tego nie wstydzi. Czyżby wiedział, co znaczy arywizm? Stanowisko i władzę już miał. Czy teraz czas na pieniądze?

BR, 21.01.2013 r.

* Praktyczny słownik współczesnej polszczyzny, T. 2, pod red. Haliny Zgółkowej, Poznań 1995

 
1 Komentarz

Opublikował/a w dniu 05/08/2013 w Leksykon

 

Tagi: , , , , , , , , , , , ,

 
Wokabularz

Blog o słowach

Lalka Bolesława Prusa

Blog o dziewiętnastowiecznej powieści Bolesława Prusa pod tytułem "Lalka"